Przejdź do głównej treści strony

Tu Wersalu nie będzie!

godzina:
25.09.2016 18:00 Kup bilet
26.09.2016 18:00 Kup bilet
miejsce: mała scena TPB
czas trwania: 80 min
przerwa: nie
reżyseria
Rabih Mroué
obsada
Koncepcja i reżyseria: Rabih Mroué
Współpraca dramaturgiczna, Kuratorka: Marta Keil
Współpraca dramaturgiczna: Piotr Grzymisławski, Jan Sobolewski
Tekst: Marta Keil, Piotr Grzymisławski and Rabih Mroué
Współpraca scenograficzna: Marta Kuliga
Muzyka: Łukasz Maciej Szymborski, Piotr Wawer Jr
Światła: Robert Łosicki
Inspicjentka: Hanna Gruszczyńska
Występują: Jan Sobolewski, Małgorzata Trofimiuk, Piotr Wawer Jr, Łukasz Maciej Szymborski
teatr / producent
Teatr Polski Bydgoszcz
kraj
Polska

Rabih Mroué przygotował w Teatrze Polskim w Bydgoszczy spektakl o Andrzeju Lepperze – jednej z najbardziej kontrowersyjnych postaci polskiej sceny politycznej ostatnich dwudziestu lat. Przewodniczący partii „Samoobrona” był politykiem wyjątkowo często obecnym w mediach – budzącym bardzo silne emocje, poddawanym łatwym i nierzadko bardzo stereotypowym ocenom. Trochę tak, jakby rozmaite grupy społeczne projektowały na Leppera własne lęki, potrzeby i obsesje. Znakomity libański artysta wspólnie z aktorami bydgoskiego teatru przygląda się postaci Leppera, odsłaniając jednocześnie nieoczywiste perspektywy polskiej transformacji. Przy pracy nad scenariuszem z Mroué współpracowali Marta Keil, która jest również kuratorką projektu oraz Piotr Grzymisławski. Jest to pierwsza polska produkcja teatralna Mroué.

>Tu Wersalu nie będzie!< to spektakl, który nie próbuje dowieść prawdy czy nieprawdy, nie docieka, kto jest winien a kto nie. Nie stara się nikomu przypodobać ani nikogo obrazić. Przyglądamy się temu, jak fakty, dane, dowody i świadectwa przeplatają się ze skandalami, oskarżeniami, plotkami i fantazjami oraz w jaki sposób tworzą „opinię publiczną”. Materiał, na którym pracujemy, w całości składa się z artykułów z gazet – na ich podstawie śledzimy historię śmierci Andrzeja Leppera. Pytamy, co stoi za każdym z kolejnych publikowanych tekstów, by zrozumieć, jak funkcjonują media. To trochę jak surrealistyczna opowieść oparta na prawdziwej historii, spleciona z nierozerwalnych więzi między prawdą i fałszem; więzi, których przecinanie bywa śmiertelnie niebezpieczne.

Rabih Mroué

 

 

W pracy nad Tu Wersalu nie będzie! podstawowym punktem odniesienia była dla nas nie tyle biografia Andrzeja Leppera, ile reakcje, jakie na przestrzeni ponad dwudziestu lat budziło jego pojawienie się w polityce. Ich prześledzenie pozwala nie tylko przyjrzeć się historii polskiej transformacji z dość nieoczekiwanej strony, ale przede wszystkim dostrzec zjawiska społeczne, ekonomiczne i polityczne, które złożyły się na obecną sytuację w Polsce. Komentarze publicystów, język reportaży, sposób prowadzenia wywiadów, metody konstruowania zarówno tekstów analitycznych, jak i krótkich notek prasowych pokazują proces narastania klasowych uprzedzeń, odsłaniają zarysowujące się wówczas linie podziału, ujawniają społeczne lęki, obsesje, wyparcia. W pewien sposób portretują kształtowanie się podziałów klasowych polskiego społeczeństwa po 1989 roku.

 

W 2003 roku Piotr Najsztub pytał Leppera w „Przekroju”, czy da się go oswoić:

Piotr Najsztub: Wydoroślał pan?

Andrzej Lepper: Oczywiście. Cały czas dorośleję.

Piotr Najsztub: Czyli mamy już Leppera trochę oswojonego?

Andrzej Lepper: Ja dzikim człowiekiem nie byłem. Niektóre rzeczy musiałem robić, bo kto by się inaczej przebił przez wasze media! Gdyby stosował metody konwencjonalne…

Piotr Najsztub: A uczy się pan angielskiego?”

(Napalony na władzę Mulat, z Andrzejem Lepperem rozmawia Piotr Najsztub, „Przekrój” 2003, nr 30, s. 26-30)

 

Lepper dał się oswoić. „Ucywilizował się”. Zmienił fryzurę, garnitur, założył biało-czerwony krawat, zmienił buty, gestykulację, sposób wyrażania się. Uczył się angielskiego. A przede wszystkim zmienił własne stanowisko polityczne: Balcerowicz nie musiał już odchodzić, obrona wykluczonych zaczęła rywalizować z pokorą wobec tzw. wymagań wolnego rynku i wielkiego kapitału, a przywiązanie do spraw rolników i robotników ustąpiło fascynacji Janem Kulczykiem. Lepper z trybuna ludowego przekształcił się w element ówczesnych elit władzy, tracąc tym samym wiarygodność w oczach własnych wyborców. Nie mówił już ich językiem. Stał się elementem świata, który nimi gardził i którego nienawidzili – i mieli do tego pełne prawo. Jednocześnie jednak Lepper nigdy nie został przyjęty do środowiska elit, które odrzucały go jako nuworysza. W rezultacie przywódca Samoobrony znalazł się w miejscu, które nie dawało szans na dalszą karierę, a jednocześnie – uniemożliwiało powrót.

 

Oczywiście bardzo kusi, by uznać Leppera za bohatera, by zbudować jego mit jako trochę nieudanego współczesnego Jakuba Szeli, współczesnego Robin Hooda czy Janosika. To wydaje mi się mocno mylące. Andrzej Lepper nie był bohaterem, był za to do pewnego stopnia ofiarą sposobu przeprowadzenia polskiej transformacji. Reprezentował tę grupę społeczną, która nijak nie pasowała do nowej rzeczywistości: nie umiała bądź nie chciała się w niej odnaleźć, łamała zasady, rozśmieszała niezgrabnością, zdumiewała nieznajomością reguł. Wstydziliśmy się jej. Lepper uosabiał to, co wstydliwe, niechciane, wyparte, co w zostało wykluczone z przyjętego wyobrażenia o „nowym” polskim społeczeństwie. Przez to budził niesmak, oburzenie, czasem lęk, najczęściej – drwinę i pogardę. Bezlitosną wystawił nam ocenę.

Fragment tekstu Pogarda. Oswojenie Leppera Marty Keil, zamieszczonego w programie spektaklu Tu Wersalu nie będzie!.

Rabih Mroué mieszka i pracuje w Bejrucie oraz w Berlinie. Zafascynowany przenikaniem się fikcji i realności, w swojej praktyce artystycznej, wywodzącej się z teatru, swobodnie sięga do rozmaitych dyscyplin, pracując pomiędzy sceną, performansem i sztukami wizualnymi. Jest współzałożycielem Beirut Art Center, współwydawcą TDR: The Drama Review (Nowy Jork) oraz stałym reżyserem w monachijskiej Kammerspiele. Jego najnowsze spektakle to Ode to Joy (2015), Riding on a cloud (2013) oraz 33 RPM and a Few Seconds (2012), zrealizowane wspólnie z Liną Majdalanie, natomiast ostatnie wystawy miały miejsce m.in. w nowojorskiej MoMie (2015), Mesnta Gallerija (Lublana, 2014), SALT (Stambuł, 2014), CA2M (Madryt, 2013) oraz DOCUMENTA 13 (Kassel, 2012). W marcu 2016 roku Hebbel am Ufer w Berlinie zorganizowało poświęcony mu festiwal: retrospektywę prac stworzonych wspólnie z Liną Majdalanie. Podczas Festiwalu Prapremier w 2015 roku bydgoscy widzowie mieli okazję obejrzeć jeden z jego najgłośniejszych spektakli: Riding on a Cloud.

A jednak się udało. Sztuka zachwyciła i mnie, i współpracowników Leppera. Choć pewnie z zupełnie innych powodów. Puentą niech będą słowa jednego z działaczy Samoobrony, u którego w oku dostrzegłem łzę: – Przegraliśmy. Mieliśmy pięć minut i je roztrwoniliśmy. Jedynym wygranym z Samoobrony jest przewodniczący. Nawet o Kaczyńskim nie było jeszcze sztuki w teatrze.  

Marcin Kowalski, Gazeta Wyborcza

 

Metoda teatralna libańskiego artysty Rabiha Mroué i jego dystans wobec poruszanych problemów, sprawiają, że zdarzenie sceniczne, które zrodziło się w Bydgoszczy ma szansę, choć z różnych może powodów, zainteresować każdego.

Anita Nowak, Teatr dla Was

 

Tym, co uderza w spektaklu najbardziej, jest wywrotowa koncepcja myślenia o Polsce poprzez pryzmat jednostki marginalizowanej, zepchniętej na pobocza „nowej” rzeczywistości. Mimowolnie wpędzając w wypierane, a nieprzedawnione lęki, przypomina o mozolnym pokonywaniu klaustrofobii, w której utknęliśmy politycznie i mentalnościowo, sparaliżowani galopującym kapitalizmem i kompleksami wobec Zachodu. Czy już dostatecznie wprawiliśmy się w ekologicznej wrażliwości, pozbyliśmy akcentu przywiezionego z małych miasteczek, a dawne podziały społeczne znikły?

Wiktoria Wojtyra, Kultura Liberalna

 

Na premierę przybyła liczna reprezentacja Samoobrony w biało-czerwonych krawatach – tak, partia przeżyła założyciela. Po spektaklu działacze wręczyli libańskiemu reżyserowi pasiasty krawat. W jednym z wywiadów Rabih Mroué powiedział, że sztuka jest po to, by czynić w oglądzie widza świat bardziej skomplikowanym. >Tu Wersalu nie będzie!< to dobry przykład.

Witold Mrozek, Gazeta Wyborcza