Przejdź do głównej treści strony

Prapremiery 2016. To jest taki festiwal, że chce się tu być

„Mam takie poczucie, że naprawdę jestem na dużym, międzynarodowym festiwalu – mówiła nam Małgosia, którą spotkaliśmy tuż przed otwarciem festiwalu w minioną sobotę. – Słychać tu różne języki, panuje atmosfera oczekiwania i poczucie, że zaczyna się wielkie święto teatru. Po pierwszym festiwalowym spektaklu, czyli po „Wszystko o mojej matce” Michała Borczucha, który można było obejrzeć w sobotę, reakcje były bardzo pozytywne. – Jeśli cały festiwal będzie trzymał taki poziom, to już można powiedzieć, że to impreza udana – mówił Jarosław, teatroman, który jest na każdych Prapremierach”

W niedzielę reakcje były podobne, choć spektakl „Naše nasilje i vaše nasilje” w wykonaniu nimiecko-chorwacko-słoweńsko-austriackiego zespołu był mocno kontrowersyjny. – Moim zdaniem między innymi teatr jest od tego, żeby pokazywać pewne rzeczy w przerysowaniu. Widziałam po reakcjach kilku osób na widowni oburzenie, ale nie wyszły, zostały do końca i biły brawo. To o czymś świadczy – mówi Justyna, 32-latka, która na spektakl przyjechała z Torunia. – Festiwal Prapremier powinien zadawać trudne pytania i szukać na nie odpowiedzi. Powinien też skłaniać do myślenia, a czasem uderzyć widza prosto w twarz i to z zaskoczenia. Tak trzymać!

Czytaj całość w Gazecie Pomorskiej