Przejdź do głównej treści strony

12.10 | Nie/podległość: Teatralne konstrukcje upamiętnienia. Powinności (?) teatru | Debata

12.10 o 17.00

Sofokles w „Antygonie” – jednym z najważniejszych tekstów europejskiej kultury, przedstawił a przez to także wyznaczył, standardy postępowania dotyczące upamiętniania. Śmierć kończy spory i nienawiść. W swojej rozmowie z Kreonem, przyłapana na łamaniu rozkazu króla Antygona przedstawia swój punkt widzenia: „Oni cierpieli i zginęli razem (…) Obaj umarli, nie ma już buntownika ani króla. Są jedynie bracia”. Z tego rozpoznania wynika jej działanie, będące wyrazem jej nie podległości wobec władzy, jej samodzielnego wyboru.

Kreon przyjmuje inną niż ona optykę: „Nawet po śmierci wróg zostanie wrogiem”. Na to Antygona odpowiada postawą, która mogłaby wciąż być wskazówką dla teatralnych konstrukcji zachowywania pamięci: „Współkochać przyszłam – nie współnienawidzić”. Czy wybór Antygony – wybór etyczny a także polityczny, o czym przypominają słowa Kreona: „Dopóki żyję – kobieta nie będzie rządzić tym miastem” – patronuje twórcom podejmującym trudne, bolesne tematy, dotyczące tego, co „było, więc minęło” (jak brzmi tytuł wspomnień Joanny Penson – więźniarki Ravensbruck i kobiety Solidarności). Czy teatr ma siłę i możliwości, które mogą wspomóc, by to, co było, co nas do dziś straszy, nie wróciło? Przy pomocy jakich strategii teatr tworzy swoje konstrukcje upamiętniania?

Pisząc o powstałych w tym sezonie spektaklach dotykających problemu Marca’68 Łukasz Drewniak  nazwał je „teatrem, który wyręcza”. Ta formuła wydaje się bardzo frapująca w kontekście nie tylko spektakli marcowych, lecz generalnie – współczesnego polskiego teatru podejmującego sprawy publiczne. Na tegorocznym festiwalu, który prezentuje spektakle zajmujące się rozmaitymi aspektami nie/podległości chcielibyśmy zwrócić się z pytaniem do twórców, czy mają poczucie, że swoimi spektaklami kogoś (państwo, oficjalne instytucje, badaczy) wyręczają? Czy polski teatr, który przez lata przed odzyskaniem niepodległości, był formą zastępczych instytucji państwowych, obecnie znów wszedł w te stare buty (czy też może został w nie wsadzony)? Jakie powody przyświecały reżyserom zaproszonych przedstawień, że zajęli się akurat tymi tematami? W stulecie odzyskania niepodległości warto zastanowić się, na ile teatr chce/musi wchodzić w rolę „alternatywnych instytucji” w podejmowaniu dyskursu upamiętniania. Czy taki „teatr, który wyręcza” i który jednocześnie pamięta o wyborze Antygony ma szansę wykreować „nowych bohaterów” wprowadzających do monologicznej  wersji pamięci nieco ambiwalencji?

Prowadzenie: prof. Joanna Ostrowska

Wstęp wolny